Dino Patti i Arnt Jensen to duet, który założył studio Playdead w 2006 roku. Spod ich skrzydeł wyszły takie gry jak „Limbo” czy „Inside”. Ich drogi rozeszły się w atmosferze konfliktu w 2016 (Patti opuścił Playdead). Teraz cichy spór eskalował w publiczną naparzankę i możliwe, że skończy się w sądzie. Pytanie: co ta sytuacja może oznaczać dla Ciebie?
Jak to się zaczęło?
Nie uwierzycie, ale od posta na Linkedinie 😉
Dino Patti wrzucił wpis ok. 7 m-cy temu (już został usunięty). Wykorzystał publicznie dostępne zdjęcie swojego byłego wspólnika (wg. Jensena nieautoryzowane i należące do niego). W poście miał obszernie opisać proces tworzenia gry “Limbo”.
I to stało się główną przyczyną eskalacji sporu.
3 marca br. Patti otrzymał „prawny list miłosny” gdzie Playdead zarzuca mu:
- naruszenie praw autorskich i nieautoryzowane użycie znaków towarowych Playdead (użycie zdjęcia i zasobów studia)
- ujawnianie i wykorzystywanie wiedzy poufnej Playdead
- fałszywe przedstawianie swojej roli (jako znaczącej) w procesie kreatywnym rozwoju gry „Limbo”, co ma wprowadzać w błąd całą branżę
- do własnych celów komercyjnych i marketingowych.
Kwota odszkodowania, której domaga się studio za ww. naruszenia to nieco ponad 73 000 USD.
W poście, w którym Patti ujawnił informację o ww. piśmie opisał wkład, jaki jego zdaniem wniósł podczas pracy w Playdead. Uważał Jensena za „geniusza”, ale „beze mnie Playdead by nie istniał. To nie ego. To fakt.”
Patti dodał, że „wielokrotnie” otrzymywał takie listy (jak ten marcowy) w ciągu ostatnich dziewięciu lat i zachowanie byłego wspólnika nazywa bullingiem. Na początku tego roku poinformował, że creditsy Limbo zostały zmienione. Z „dyrektora ds. rozwoju” stał się „producentem wykonawczym”.
Patrząc z boku można by pomyśleć, że tak naprawdę to wcale nie chodzi o naruszenie IP, ale o prawo do narracji, dziedzictwa i historii 😉 Post jest tylko pretekstem.
Z całej tej sytuacji możemy wyciągnąć kilka wniosków dla siebie:
- Umowa założycielska to must have!
Co powinna zawierać?
- Precyzyjny podział ról i obowiązków
Nie wystarczą tytuły jak „CEO” czy ogólniki. Opiszcie konkretne zadania i zakres odpowiedzialności każdego z Was. Kto ma ostateczne zdanie w kwestiach artystycznych, a kto w sprawach biznesowych i finansowych? Kto odpowiada za marketing, a kto za produkcję?
- Proces podejmowania decyzji
Określcie, jak zapadają kluczowe decyzje. Czy wymagana jest jednomyślność, a może wystarczy większość głosów? Zdefiniowanie tego mechanizmu już na starcie chroni przed sytuacją, w której jeden ze wspólników czuje się zdominowany.
- Wkład (finansowy i czasowy)
Jasno określcie, kto i ile pieniędzy inwestuje oraz jaki jest oczekiwany wkład pracy (np. pełen etat, praca po godzinach). Czasem wkładem jest również samo IP, które również ma swoją wartość – trzeba to uwzględnić w treści umowy. To pozwala uniknąć w przyszłości poczucia, że ktoś pracuje więcej za „te same pieniądze”.
- Klauzula poufności
Spór eskalował, gdy Playdead zarzuciło Patti’emu ujawnienie poufnych informacji. Wasza umowa powinna precyzyjnie definiować, czym są Wasze „dane poufne”, jakie środki będą używane do ich zabezpieczania i jakie są konsekwencje jej bezprawnego wykorzystania (np. kary umowne).
A o zaletach Founders’ Agreement przeczytasz w jednym z moich poprzednich artykułów.
Ważne!
Umowa założycielska:
- nie podlega wpisowi do KRS, więc ustalenia w niej zawarte zostają między Wami
- macie łatwość w jej modyfikacji (nie jest potrzebny do tego notariusz)
- dobrze skrojona może być później wykorzystana do stworzenia umowy spółki, co usprawnia cały proces
- IP is a king
Warto już na starcie określić (właśnie w umowie założycielskiej):
- kto jest właścicielem IP (praw do gry, postaci, nazwy, logo itd.) – studio czy wspólnicy? Standardowo własność IP jest przenoszona na spółkę, dzięki czemu firma jest niezależna od jej założycieli
- kwestie dot. creditsów – jak będą wyglądać, kto ma prawo do ich zmiany itd.
- czy, a jeśli tak to w jakim zakresie odchodzący founder może wykorzystywać materiały związane z grą (grafiki, fragmenty rozgrywki, logo)
- Jak wyjść Panie Ferdku?
Przyjaźnie przyjaźniami a biznes swoje. Mimo, że pewnie na starcie o tym nie myślicie, trzeba już na początku ustalić strategię wyjścia wspólnika ze spółki. Dla własnej oszczędności czasu, nerwów i pieniędzy.
Co może obejmować exit plan?
Przykładowo określacie jak będzie wyglądało odejście wspólnika w zależności od konkretnej sytuacji. Exit z powodu choroby to nie to samo co odejście do konkurencji. A to będzie definiowało odmienne warunki odkupu udziałów (np. inna cena lub warunki płatności).
Warto już na starcie określić co dzieje się z udziałami odchodzącego wspólnika. Czy będziecie mieli pierwszeństwo w ich nabyciu? Jak będą wyceniane? To pozwoli uniknąć sporu o pieniądze w momencie kryzysu.
Nie można pominąć również zakazu konkurencji. Czasowe ograniczenie możliwości założenia konkurencyjnego studia lub zatrudniania byłych kolegów przez odchodzącego wspólnika zabezpiecza stabilność firmy w przypadku exitu.
Źródło zdjęcia: lhon karwan
Teksty umieszczone na Linkedin lub mojej stronie internetowej mają charakter wyłącznie edukacyjny. Proszę nie traktuj ich jako porady prawnej w konkretnej sprawie. Sposób stosowania przepisów może się znacznie różnić w zależności od danej sytuacji. Informacje zawarte w artykułach nie dotyczą konkretnej sprawy a każdy stan faktyczny wymaga odrębnej analizy prawnej.
